Gpunkt.pl

Freestyle o kulturze

Kostiumeria Małgorzaty Słoniowskiej

leave a comment »

Kostiumeria

We wrocławskim Muzeum Sztuki Mieszczańskiej od 19 stycznia do 29 lutego br. odbywała się wystawa pt. „Kostiumeria Małgorzaty Słoniowskiej”.

Ekspozycja rozplanowana została w dwóch salach ratuszowego parteru: Sali Mieszczańskiej oraz Sali Sądowej. Znalazło się na niej 50 kostiumów, jakie projektowała do kilku wybranych przedstawień znana scenografka. Artystka obchodzi w tym roku 20-lecie współpracy z Operą Wrocławską.

Małgorzata Słoniowska, absolwentka wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, w ciągu swojej kariery współpracowała nie tylko z Operą Wrocławską, lecz również z Teatrem Wielkim w Łodzi, Operą Bałtycką w Gdańsku, Stadttheater w Görlitz, Operą Lwowską. Jej dorobek to przeszło 50 premier i ok. 6 tys. kostiumów.

Na wystawie pokazano stroje z pięciu przedstawień, tj.: „Carmen” G. Bizeta, „Romea i Julii” S. Prokofiewa, dwóch kantat J.S. Bacha – „Chłopskiej” i „O kawie”, „Giocondy” A. Ponchiellego, „Borysa Godunowa” M. Musorgskiego oraz „Pierścienia Nibelungów” R. Wagnera. Wszystkie stroje zgrupowane zostały według przedstawień, a powieszono je na manekinach, które ustawiono na podestach, schodach, tak aby zbudować scenę. Dopełnieniem były rekwizyty tj. wóz drabiniasty i snopki zboża w „Kantacie chłopskiej”, czy zastaw filiżanek z kantaty „O kawie”. Teatralność ekspozycji potęguje oświetlenie – często kolorowe, punktowe, stonowane.

KostiumeriaKostiumy projektu Słoniowskiej są przede wszystkim zróżnicowane pod względem stylistyki – raz jest to historyzm jak w „Romeo i Julii”, gdzie dostrzec można inspirację strojem renesansowym czy analogie do stylistyki ikonostasów i cerkwi w strojach do „Borysa Godunowa”, innym razem ekspresjonizm w połączeniu z futuryzmem – przerysowane projekty do teatrologii wagnerowskiej, to znów manieryzm – kantaty Bacha, gdzie obok wyolbrzymionych filiżanek i mleczników mamy jakby ożywione postacie z obrazów Arcimbolda, zbudowanych z warzyw i owoców. Autorka wykorzystuje różne materiały: tkaniny, skórę czy futra. Kostium nie tylko służy ubraniu aktora, ale przede wszystkim podkreśleniu postaci, którą odgrywa – są one wyraziste, czasem potraktowanie poważnie, czasem komicznie – jak postać służącej z „Carmen”, która ma na głowie kapelusz złożony z poduszek.

Wystawa pozwala przyjrzeć się z bliska kostiumom, niemalże „od podszewki” i dostrzec nie tylko trafność pomysłu projektodawczyni, ale także kunszt wykonania. Skomplikowane stroje, z użyciem wielości materiałów, wymagają precyzyjnego i trwałego zespolenia. Jednakże nigdzie nie zostało powiedziane, na jakim etapie twórczym zatrzymuje się Słoniowska – czy wykonuje jedynie projekt, czy uczestniczy także w jego realizacji, podpowiadając krawcowym sposób wykonania. Być może należało pokazać także serię zdjęć, które zilustrowałyby proces powstawania dzieła. Nie mówiąc już o zestawieniu stroju z rysunkowym projektem, a nawet kolejnymi wersjami tego samego tematu – zwiedzający mógłby prześledzić wówczas jak przebiega praca nad pojedynczym kostiumem.

KostiumeriaZ jednej strony należy pochwalić sposób rozplanowania wystawy – kolejne „sceny”, grupy kostiumów ustawione były w różnych miejscach sal, nieregularnie, tak że odwiedzający „odkrywa” kolejne spektakle. Jednakże z drugiej strony nagannym było umieszczenie często niewidocznych ogólnych tabliczek z podpisem, na których widnieje jedynie tytuł, autor i data premiery przedstawienia. Nie dowiemy się niestety, jakie postacie nosiły konkretny strój, a przecież to właśnie znajomość tego pozwoliłaby nam domyślić się zamysłu artysty, odkryć jakie cechy danego bohatera uwydatnił.

Ciekawym pomysłem było „ubranie” w czarne peleryny popiersi z „Galerii Sławnych Wrocławian”, które w ten sposób wpisały się w wystawę. Jednakże na tym pomysły aranżatorskie twórców wystawy (których notabene nazwiska nigdzie się nie pojawiły) się skończyły. Zabrakło elementów dopowiadających tj.: zdjęcia, bądź filmy z przedstawień, na których ujrzelibyśmy jak owe kostiumy na nich „grały”. Oczywiście można powiedzieć, że w tym celu należałoby się wybrać do opery, jednakże większość z tych spektakli zeszła ze sceny, nie mówiąc już o gościach spoza Wrocławia (turystach), którzy być może nigdy nie będą mieli okazji zobaczyć choćby jednego z tychże. Ponadto zapomniano o podstawowych informacjach: z jakich materiałów i w jakiej technice zostały wykonane dzieła.
Pomimo braków jakie zawierała wystawa, ocenić ją można pozytywnie. Jak zwykle dzieła bronią się same, więc niedociągnięcia nie umniejszają ich kunsztu. Miejmy nadzieję, że za 10, bądź 20 lat, w kolejną okrągłą rocznicę prezentacja twórczości Małgorzaty Słoniowskiej wypadnie lepiej i ciekawiej.

Tekst: Krzysztof Ziental

Wystawa „Kostiumeria Małgorzaty Słoniowskiej”
Muzeum Sztuki Mieszczańskiej, Wrocław
19-29 lutego 2008 r.

Advertisements

Written by teskko

Marzec 5, 2008 @ 12:36 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: