Gpunkt.pl

Freestyle o kulturze

Kontrabanda czyli „Import/Export” Ulricha Seidla

with one comment

Import Export

„Import/Export” jest filmem z gatunku bezlitosnych. Posunięta w nim do granic możliwości konsekwencja w ukazywaniu absurdów życia i ludzkiego okrucieństwa może wynikać jednakowoż z perwersyjnych upodobań reżysera, jak i faktycznej kondycji współczesnego człowieka. Jeśli reżyser nosi znane nazwisko i wzbudza powszechną sympatię, łatwiej jest nam pogodzić się z diagnozą stawianą w filmie. Jeśli natomiast nie zdobył dotychczas uznania i do tego pochodzi z Austrii, zakładamy, że dewiacja kryje się raczej po drugiej stronie kamery.

Urlich Seidl – gdyż o nim mowa – stawiany w jednym szeregu z Michaelem Haneke, podobnie jak autor „Ukrytego” od lat w sposób bezkompromisowy realizuje autorską i niepozbawioną kontrowersji wizję Europy, a jego twórczość, podobnie jak dorobek Hanekego, spotyka się często z wyjątkowo skrajnymi opiniami. Pełne dystansu reakcje krytyki i publiczności nie dziwią jednak. Wyrażenie „brud, smród i ubóstwo” metaforycznie bowiem oddaje paletę wizualno-olfaktorycznych skojarzeń, związanych z obrazem Europy metodycznie szkicowanym w jego filmach i nie odnosi się bynajmniej do warunków życia w tak odmiennych krajach jak Austria i Ukraina, które Seidl wybrał na miejsce akcji swojego ostatniego filmu.

Seidla – co szczególnie widać na przykładzie „Importu” – interesuje bowiem inferno ludzkich relacji. W tym sensie tytuł filmu niesie poza czysto fabularnym, również aksjologiczne odniesienie. Kościec filmu – jakim jest historia pielęgniarki z Użogorodu i bezrobotnego z Wiednia, którzy podejmują decyzję o opuszczeniu rodzinnych krajów – obudowany został bowiem wyjątkowo krwistą tkanką związków, w jakich znalazł się cały zastęp drugoplanowych postaci. Znajdziemy wśród nich wyjątkowo odpychającego handlarza automatami do gry, prostytutkę, sprzątaczkę, pielęgniarkę a nawet specjalistę od wizerunku. Wszyscy są uwikłani w drobne konflikty, wszyscy jednako niezadowoleni z własnego położenia. Osmoza w tych relacjach znajduje się w centrum naszego spojrzenia, umiejętnie prowadzonego przez Seidla. Bilans interakcji między postaciami, który przeprowadza reżyser, a który nigdy nie jest zrównoważony, buduje wrażenie wyjątkowo podłego i niesprawiedliwego świata, zbudowanego dla ludzi i przez ludzi; świata, w którym jedyną realną zależnością jest związek kata i ofiary.

Takie ujęcie stosunków międzyludzkich może skłaniać, by oryginalne i pulsujące żywym nerwem filmy Seidla podpiąć pod ideologiczną sztampę europejskiego kina społecznego. Tymczasem to, co uprawiają dla przykładu bracia Dardenne czy Mike Leigh, choć z pozoru może przypominać twórczość Seidla – tak naprawdę sytuuję się na antypodach – wynikłej z długotrwałej obserwacji i niepodporządkowanej żadnym politycznym kryteriom – humanistycznej wizji Austriaka. Jest w niej coś pełnego goryczy i beznadziei – co uderza nas na przykład w finałowej scenie psychicznego znęcania się nad prostytutką – jakiemu oddaje się ojczym głównego bohatera, ale jest też niepozbawiony empatii i przebaczenia namysł. Widać to szczególnie w zrealizowanych z wyjątkowym pietyzmem scenach w szpitalu geriatrycznym, w którym pracuje Olga (Ekateryna Rak) czy w scenie, w której główny bohater Pauli (Paul Hofmann) samotnie pląsa po parkiecie podrzędnej ukraińskiej tancbudy.

Import Export


Bohaterowie Seidla to osoby zwichnięte naporem powinności, które niesie życie i wymaganiami stawianymi przez ludzi. Piekłem, w którym żyją – a które jak słusznie zauważył Herzog – Seidl wpycha nam pod oczy, są inni. Szukając swojej niszy w sprawnie działającym, choć do cna zepsutym systemie społecznym, bohaterowie „Importu/Exportu” wymieniają między sobą wartości i dobra gorszego sortu, przemycają uczucia drugiej świeżości – zinstytucjonalizowaną opiekuńczość (dom starców, opieka nad dziećmi), zapośredniczoną w mediach bliskość (internetowe sex boxy) czy cerowane naprędce więzy rodzinne (ojczym Paula).

Rodzinny kraj reżysera wydaje się być dobrym przykładem na tego typu międzyludzką kontrabandę. Problem ksenofobii, wywołanej nadmierną imigracją zarobkową w latach 90-tych, podjęty przez Seidla w filmach dokumentalnych („Good News”, „Trzeba się liczyć ze stratami”), dość wyraziście kreśli rozmiar nieufności i wzajemnej podejrzliwości, która zagościła w tym małym alpejskim kraju. Wizja Seidla nie jest jednak – co często zarzuca mu się – kalaniem własnego gniazda. Surowa ocena, którą przekazuje reżyser, w równym stopniu odnosi się przecież do krajów zachodnich jak i tych czyhających cierpliwie na przedpolach raju, jakim jest Europa.

Oszczędny, ale przez to bijący jakąś wewnętrzną mądrością styl Seidla zachęca do namysłu nad rekonstrukcją zaburzonego porządku, do powrotu. Nakłonieni do tego zanurzamy się w chaos fabularny – liczne, opowiedziane w wyjątkowo ascetyczny sposób epizody, w które reżyser wikła głównych bohaterów, by odkryć na końcu jawnie moralistyczną postawę reżysera. Obsadzenie w pierwszoplanowych rolach niezwykle utalentowanych naturszczyków zaciera z kolei fabularny rys filmu, zmuszając widza do zmiany optyki na paradokumentalną. Dzięki temu obserwacja brutalnego i naturalistycznie przedstawionego świata (patrz sceny z udziałem Słowackich Cyganów) staje się osobistym przeżyciem, konieczną traumą.

Film Seidla przypomina eksperyment psychologiczny oparty na metodzie dezintegracji pozytywnej, po którym ani widz, ani reżyser nie pozostają tacy sami. Tytułowy „Import/Export” nabiera w ten sposób nowego – metafilmowego – znaczenia.

Tekst: Arkadiusz Biedrzycki

Import/Export
Reżyseria: Ulrich Seidl
Scenariusz: Veronika Franz, Ulrich Seidl
Występują: Ekateryna Rak, Paul Hoffman, Michael Thomas
Austria, 2007

Reklamy

Written by teskko

Marzec 15, 2008 @ 1:09 pm

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Jak zawsze plastycznie, obrazowo i przede wszystkim mądrze…

    messkalina

    Marzec 19, 2008 at 12:44 am


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: