Gpunkt.pl

Freestyle o kulturze

Zza wojennej kotary

leave a comment »

Kuszenie losu. Kule świszczące nad głową i bomby wybuchające za zakrętem. Bezradność. Strach matki, której dziecko umiera na rękach; żołnierza, którego pierwsze zadanie może być ostatnim; kobiety okrytej czernią, która nie ma już nikogo bliskiego… Być niemym świadkiem tak wielkiego cierpienia nie jest łatwo. Włączona kamera, mikrofon w dłoni, relacja. Z ogarniętej wojną Czeczenii, Afganistanu, Iraku – zawsze na żywo – Wiktor Bater.

Tym razem nie spotykamy go ani na antenie TVN–u, TVP 1, Polskiego Radia, czy Radia Zet. Wiktor Bater – jeden z najlepszych polskich korespondentów wojennych w książce „Nikt nie spodziewa się rzezi” pokazuje nam jak jego praca wygląda zza kulis. Opowiada o największych konfliktach zbrojnych ostatnich lat z perspektywy kogoś, kto na własne oczy widział bezsensowną śmierć tysięcy osób, kto na własnej skórze doświadczył chaosu i grozy wojennego życia. Nie ma w niej górnolotnych słów i wyidealizowanych bohaterów. Są za to zwykli, przerażeni ludzie, którzy na swój los nie mają wpływu. Wśród miast ginących w ogniu, wśród ruin ludzie rozpaczliwie szukają ratunku, mając w głowie tylko jedną, jedyną myśl: żyć. Głodujący, zmarznięci, bez grosza przy duszy, codziennie stają twarzą w twarz ze śmiercią. Żyją z dnia na dzień, zdając sobie sprawę z tego, że już za chwilę ich życie może przeciąć kolejna seria z automatu.


Sam utwór można odczytać na bardzo wielu płaszczyznach. Jest to coś na kształt pamiętnika, rzucającego światło na problemy, z jakimi boryka się człowiek wykonujący zawód reportera wojennego. Nie brak w nim retrospekcji, przeplatanych osobistymi wspomnieniami. Ten autobiografizm nadaje książce intymną, kameralną atmosferę. Dzięki niemu czytelnik już po kilku stronach staje się swoistym powiernikiem tajemnic twórcy. Nie wiem, czy był to celowy zabieg, ale z pewnością sprawił, że autorowi udało się znaleźć kontakt z odbiorcą. Jednocześnie książka jest krytyką bezrozumnej pogoni za sensacją, której ofiarą padają kolejne pokolenia dziennikarzy. Bez owijania w bawełnę, Wiktor Bater obnaża hipokryzję i cynizm swoich kolegów po fachu oraz bezwzględny wyścig zachodnich koncernów medialnych. Jednocześnie nie zapomina o ciągłym niebezpieczeństwie, na które narażeni są korespondenci wojenni i odwadze, z jaką starają się dotrzeć do prawdy. Nic tu nie jest takie, jakie mogłoby się z pozoru wydawać.

Głównym atutem tej książki są pełne napięcia i emocji opisy. Wiktor Bater niczym reżyser, klatka po klatce ukazuje nam obrazy, których nigdy nie odnajdziemy w normalnych dziennikarskich relacjach, zdarzenia, o których strach nawet pomyśleć. Gładki i lekki styl zwodzi, niosąc szokujące nieraz treści. Krótkie, wyraziste zdania są niezwykle sugestywne. Dialogi zaś, może właśnie dlatego, że nie ma ich zbyt wiele, mocno przemawiają do wyobraźni czytelnika.

Książka „Nikt nie spodziewa się rzezi” proponuje nam zupełnie inne spojrzenie na szaleństwa wojny. Nie pokazuje tła współczesnych konfliktów zbrojnych, ale ich środek. Nie opowiada o narodach, ale skupia się na jednostkach. Co najważniejsze jednak, uświadamia nam jak mało wiemy o okropnościach wojny.

Tekst: Paulina Dreslerska

Wiktor Bater

Nikt nie spodziewa się rzezi. Notatki korespondenta wojennego

Wydawnictwo Znak

Advertisements

Written by martap

Kwiecień 15, 2008 @ 7:29 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: